niedziela, 2 lutego 2014

7.

Mówiłam ze łzami w oczach. Zaczełam wspominać te kilka dni ze sobą spędzone. Nagle poczułam, że jego ręka uścisneła moją. -Witaj księżniczko. - uśmiechnął się jak by nigdy nic. Zamurowało mnie i to bardzo. Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Chłopak patrzył na mnie z uśmiechem. -Niall, ty żyjesz. - ocknełam się. Rzuciłam się na niego i mocno przytuliłam. - Brakowało mi ciebie. - odkleiliśmy się od siebie. Spojrzałam na chłopaka. -Liczyłem na coś więcej niż tylko przytulasek. - teatralnie posmutniał. -Chodź tu. - pociągnełam go za podbródek i lekko pocałowałam. -Serio tylko tyle? - spojrzał na mnie ze skwaszoną miną. Nie odpowedziałam i ponownie wbiłam się jego malinowe usta. Tym razem mocnej. -Koniec tych czułości. - do sali wszedł lekarz. - Może nas pani zostawić samych. - to raczej nie było pytanie raczej stwierdzenie lub rozkaz. Wyszłam z sali. Po około piętnastu minutach wyszedł lekarz. Nie odezwał się do mnie tylko ruszył do swojego gabinetu. Ja zatem sprytnie smyknełam się do pomieszczenia, w którym leżał blondyn. -I co ci powiedział? - spytałam cicho by znów nam nikt nie przeszkodził. -Mówił tylko, że jutro mogę już wyjść ale będę musiał leżeć. -Spokojnie misiu. Ja się tobą zajmę. - podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. 2 miesiące później Dokładnie 2 miechy temu Niall, już nie mój Niall, wyszedł z szpitala. Pewnie zapytacie dlaczego nie MÓJ? Hmm to proste, zerwał ze mną dla takiej jednej suki, między innymi dla Ellie. Wiem to pedagog i to jeszcze od mojego problemu. Dlatego gdy tylko się potnę to od razu muszę iść pogadać z tą szmatą. Nie wiem co wstąpiło w blondyna. Przecież mówił, że ja i tylko ja jestem całym jego życiem. Widać jednak nie. Może do tego wracać nie będę, mam teraz to w dupie. Ale jak myślę co robiliśmy wtedy i jak się zachowywaliśmy łezka może mi się uroni. Oh, teraz on jest z tą szmatą i nie mogę nic na to poradzić. Ja nie mam nikogo, nie omijając Liam'a Louis'a El i Dan, którzy bardzo mi pomogli. Obiecałam im, że nigdy już nigdy nie potnę się przez jebaną miłość. W jednym stopniu tej obietnicy nie dotrzymałam. Cięłam się w mało widocznych miesjscach, na przykład na nogach lub brzuchu. Bardzo mi go brakuje. Ale cóż to co się stało już się nie odstanie. Rozmyślałam nad swoim życiem, nad tym co tu się stało i wogóle nad wszystkim co mnie spotkało. Od bardzo dawna nie słyszałam głosu mamy, może nawet lepiej dla mnie i mojej psychiki. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie Dan. Szturchneła mnie w rękę co ozaczało, że idzie ta już znienawidzona przezemnie osoba, tak mowa o Horanie. Także oznaczało by wstać, wyjść i nie obracać się za siebie. Robiłam to codziennie by nie widywać go zbyt często na stołówce czy w innych miejscach. Wstałam i pożegnałam się z osobami przy stole, a Niall'a zmieżyłam wzrokiem od góry do dołu, z odruchem wymiotnym przy tym uśmiechając się do El, która zachichotała gdy zobaczyła moją minę. Wyszłam. Szłam do pokoju. Pewnie zapytacie czy dalej chodzę do tego tajemniczego miejsca które pokazał mi Niall. Nie, już od naszego zerwania tam nie uczeszczam. Może i to nawet lepiej bo tyle czasu tam spędziliśmy, że zachciałoby mi się płakać na widok tego OKROPNEGO miejsca. Usiadłam na łóżko. Siedziałam tak przez chwilę aż do pokoju nie wpadła Leigh. Z nią także się zakolegowałam. Mamy dobry kontakt. Podbiegła do mnie i wskoczyła radośnie na łóżko. -Chodź z nami na salę. Pogramy sobie w coś. - nalegała, poprzedni temat ze stołówki, który wam nie opisałam. Taka tam zapominalska ja. -Nie mam ochoty. - odwróciłam wzrok z dziewczyny na okno. -No proszę. Przysięgam, że będę cię trzymać z daleka od Horana. -Oh no dobra. - zgodziłam się, cóż mi szkodzi. -Jejj. - wrzasnęła na cały pokój.



Wstałyśmy i poszłyśmy na sale. Jeśli salę można nazwać stadionem z wielkim budynkiem. Dobra, mniejsza z tym. Przebrałam się w dresy. Wyszłam z pokoju i udałam się do pokoju Perrie i Leigh. -O Boże, dziewczyno, gdy Horan cię zobaczy bedzie chciał do ciebie wrócić. - z szeroko otwartymi oczami powiedziała Pez. Wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się na "sale". Chłopaki grali w nogę a my postanowiłyśmy trochę pobiegać wokół. Biegałyśmy przez godzinę i ani razu nie spojrzałam na Niall'a, hmm to chyba dobrze. Na moje nie szczęście wszedł z swoją DZIEWCZYNĄ zaraz po tym jak to powiedziałam u siebie w głowie. Spojrzałam na nich przelotnie i biegałam dalej. Podbiegłam do Harrego. -Mogę z wami pograć? - uśmeichnełam się zdyszana. -Jasne strzelajcie mi a ja będę na bramce. - powiedział loczek i stanął na bramce. Kila razy puścił specjalnie piłkę ale też kilka razy obronił. -Styles graj fair. - krzyknełam -Czy ja gram nie fair? -Tak robisz to specjanie żeby mi nie zrobić przykrości. -Dobra od tej pory nie oszukuję - po jego słowach rozpędziłam się i kopnęłam piłkę tak by trafiła do brami. Za pierwszym razem nie trafiłam, za drugim także ale za trzecim już trafiłam. Cieszyłam się z tego powodu.
Chłopaki zaproponowali byśmy zagrali mecz a, że było nas dwunastu podzieliliśmy się po połowie. Ja byłam w drużynie z Louisem, Hazzą, Perrie, Danielle i niestety z Niall'em. Wiadomo kto grał na przeciw. Powiem wam bo się na 100 % nie domyślicie. Liam, Eleanor, Justin, Selena, Leigh i Zayn. Graliśmy do mometu gdy nasz "kochany" blonadasek na mnie nie wpadł. Gdyby nigdy nic pobiegł do bramki i strzelił. Nawet się nie przejął tym, że mnie przewalił i w tym skręciłam kostkę. Podbiegł do swojej dziewczyny i pocałował ją. Wymiotować mi się zachciało. Do mnie podbiegł Louis z Harrym. Loczek wziął mnie na ręcę i zaprowadził na ławkę, a za to ten drugi podszedł do Nialla i zaczął się z nim kłócić. Słyszłam tylko jak Louis mówi,ł że ma mnie iść przeprosić, a on na to odpowiedzał, że nie będzie przepraszać małej suki. Zrobiło mi się strasznie smutno, że po tym co z nim przeszłam potrafi mnie nazwać od najgorszych. Harry patrzył na mnie smutnymi oczami. Uroniłam jedną łzę, którą chłopak zaraz wytarł . -Zaraz pójdę mu przypierdolić. - wstał. -Nie, proszę, zostań se mną. Zaraz powinna przyjść Katy. - uśmiechnęłam się sztucznie by poczuł, że nie ma robić sobie kłopotów. Po chwili przyszedł Louis. -Przykro mi, Emily. - przytulił mnie.  -Przeżyje nie takie rzeczy się przechodziło. To tylko głupia kostka . - znowu to znowu kłamię . Tak naprawdę było mi strasznie smutno . 

2 godziny później 
Leżałam w łóźku i grzebałam coś w telefonie nie mogłam się ruszyć przez następne dwa dni . Nagle ktoś zapukał do drzwi . Zdziwiłam się bo jest po dwudziestej trzeciej . Moim oczom ukazała się ... CDN

_____________________________________________________
Chcę podziękować Idze za pomoc :* 
Wiem wiem krótki ale co poradzę nie mam weny :/ 
Wiem wiem zaniedbałam was ale teraz mam FERIE  i bede pisać codziennie :D  

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Spokojnie będziesz wiedziała o tym jako pierwsza :D

      Usuń
  2. W takim momencie !!! Ja się pytam dlaczego ??
    Chce już nextaaa !!!
    Dużo wenyy !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję . Postaram się by następny był 100 razy ciekawszy . Jutro będzie następny :D

      Usuń