piątek, 14 marca 2014

13.

-Kocham cię - wyszeptał .
-Wiesz nie zaprzeczę że ja ciebie bardziej 
-Chcesz się kłócić ?
-Nie po prostu lubię się z tobą droczyć - uśmiechnoł się i ponownie mnie pocałował . Dopiero teraz się zorientowałam że za kilka godzin miałam wyjść z tego okropnego miejsca .  
-Niall ? 
-Hmm - zamruczał patrząc mi się na usta i zagryzając je .
-Po pierwsze ałć  a po drugie zawieziesz mnie do Londynu muszę spakować wszystkie rzeczy i poszukać czegoś mniejszego w centrum miasta .
-Sprzedajesz dom ? 
-Musze jest on zbyt wielki na mnie , a poza tym musze go opłacać co miesiąc a na to mnie nie stać. 
-Jasne że cię zawiozę i jasne że zostanę z tobą do czasu sprzedania domu . 
-O to drugie cię nie prosiłam 
-Nie chcesz mnie ? Dobra - odwrócił się i skrzyżował ręce na klatce . Udawał że się fochnoł.  
-Oj weź głuptasie - rzuciałam mu się na plecy . Zaczoł obracać się wokół własnej osi . - dobra postaw mnie . 
-Nie . Sama weszłaś więc cię nie puszczę . 
-Aż tak się za mną stęskniłeś ? 
-Nie wiesz jak bardzo . - postawił mnie i znowu pocałował . 
Teraz sobie na pewno pomyślicie 'A CI ZNOWU SIĘ MIGDALĄ' . No sorry nie widziałam go ponad dwa lata . Przeżyjecie . 

Godzinę później * 
-...no i Martin za tobą to będę najbardziej tęsknić . - przytuliłam chłopaka i otarłam zły 
-Nie płacz taka ślicznotki jak ty nie powinny płakać - otarł moje łzy kciukiem . Widziałam jak Niall zaciska pięści ze złości . Spojrzałam mu w oczy i pokiwałam głową na NIE . Uspokoił się ale dalej widziałam że ma w oczach złość .  
Oderwałam się od Garrixa i pocałowałam go w policzek . Podeszłam do Niall'a i uścisnełam jego dłoń . Zaplotłam nasze palce . Weszliśmy do samochodu , zapiełam pasy i ruszyliśmy w drogę .
Nie odzywałam się do Niall'a sama nie wiem czemu tak jakoś wyszło że oparłam się o szybę i usnełam . 
Śniła mi sie mama mówiła coś że mam uważać bo w bliższym czasie się coś stanie  . Momentalnie się obudziałam . Chłopak aż podskoczył kiedy momentalnie odskoczyłam od szyby .Nie wiem co miała na myśli.
-Em co się stało ? - zapytał zakłopotany blondyn 
-Nic po prostu śniło mi się coś głupiego - odezwałam się patrząc w jeden punkt .  Znowu zapadła cisza . Jeśli nie widzieliśmy się przez ponad dwa lata powinniśmy rozmawiać prawda ? Jednak tak nie było sami zobaczcie . Nigdy między nami nie było tak cicho . 
Dojechaliśmy na miejsce . Bez słowa wyszłam z samochodu i poszłam od tyłu otworzyć drzwi frontowe tak by chłopak mógł wejść . 
Kiedy otwarłam "duże" drzwi przed nimi stał  blondyn . Głośno westchną i wszedł do pomieszczenia zwanym holem . Było nie duże , znaczy się małe tez nie było . Było w sam raz znaczy takie jak zaprojektowała mama czyli : długi ale mały po prawej stronie od wejścia drzwi do kotłowni , na przeciwko tych od kotłowni mała toaleta a obok niej garderoba na buty i tego typu rzeczy . Na przeciwko tych głównych drzwi jest otwór aby wejść do wszechsronnego salonu . Kiedy do się do niego wejdzie przyciągną uwagę pewne rzeczy a między innymi schody z pięknego ciemno pomalowanego drewna dębowego , kominek nie wielki lecz skromny przy ścianie , beżowa kanapa i piękny grubo nogi stół dla dziesięciu osób . Otworzyłam okno balkonowe by wywietrzyć pomieszczenie . Chłopak w dalszym ciągu stał w rozglądał się po pomieszczeniu . 
-Gdzie jest kuchnia ? - zapytał po chwili . W dalszym ciągu rozglądał się jak po muzeum . 
-Chodź żarłoku - uśmiechnełam się do chłopaka i chwytając jego rękę zaprowadziłam do dość skromniej i jak salon pięknej kuchni . Był on obok gościnnego pokoju zaraz na przeciw tego stołu . Kuchnia była w barwach zieleni i pomarańczu . Brak stołu bo przecież na coś musiał służyć ten w salonie . Ściany były przykryte kilkoma szafkami a na podłodze lśniące kafelki . Okno na przeciwko wielkiego łukowatego wejścia . Wyszłam z kuchni . Widziałam kątem oka że chłopak zagląda do pustej lodówki . 
-Kochanie nie ma nic do jedzenia - powiedział dość smutno Niall i zrobił podkówkę z ust . Zaśmiałam się z pomieszczenia na górze . Byłam w swoim malutkim ale za to przytulnym pokoju . Tu także otwarłam okno . Poszłam do pokoju rodziców , usiadłam na ich łóżko i patrzyłam na foto-tapetę moje i mojej siostry . Zakręciła mi się łza w oku . Jedna nawet spłyneła po moim policzku ale szybko ją otarłam . Nie mogłam płakać chodź miałam dość dużo powodów . W drzwiach stał Niall i przyglądał mi się uważnie . 
-Hmm to rozumiem  że tu będziemy spać - uśmiechnoł się lekko by mnie rozbawić . 
-Nie ty - wstazał na niego - będziesz spać tu - wyszliśmy z pokoju i zaprowadziałm do pokoju zaraz obok czyli dawny pokój mojej siostry . Ale teraz służył jako gościnny . Mama zrobiła go tu bo często zostawała u nas ciocia bo jej były mąż strasznie ją bił i tak jakoś wyszło że w noc była u nas a w dzień u siebie w domu . Tak było co dziń .
Chłopak odwrócił mnie do siebie tak by stykaliśmy się czołami . Musnoł lekko moje usta . 
-Tęskniłem za tobą księżniczko . - powiedział szepcząc . Uśmiechnełam się do niego ciepło i wtuliłam w jego ciepły tors . Kochała go za to . Jeśli jeszcze się nie domyśleliście za co to za wszystko co ma te ciepłe ręce które właśnie w tej chwili spoczywają na moich policzkach i za te jego oczy i za to jaki jest kochany i w ogóle dużo by opowiadać za co jeszcze . Zwykła kartka A4 by nie starczyła żeby napisać za co kocham mojego słodkiego farbowanego blondyna . Oczywiście z obydwóch stron .- musimy jechać na zakupy . - z moich myśli wyrwał mnie On . Mój BÓG .  
-Chodź wypakujemy wszystko z samochodu i pojedziemy do sklepu . - chłopak pokiwał głową że się zgadza . Jak mówiłam tak zrobiliśmy . 


Dwie godziny później * 
Była gdzieś po siódmej . Siedzieliśmy z Niall'em przed TV . Oglądaliśmy jakiś nędzny film , który mnie w ogóle nie ciekawił . Za to ciekawił mnie policzek Niall i jego oczy i jego nos i jego malinowo blade usta i jego wszystko . Wstałam z sofy i udałam się na górę by wziąść prysznic  po drodze zabierając piżamę i bieliznę . Po dwudziestu minutach byłam już spowrotem na dole .Rzuciłam w chłopaka białym ręcznikiem . 
-Ej ! - zawołam 
-Teraz ty .  - wstał i sciągnoł koszulką . Teraz dokładnie widziałam wszyskie jego tatuaże . Nie powiem niektóre mi sie spodobały na przykład ten obok pępka . Wyglądał jak róża ale to róża nie była . Ja to wiem . Chłopak spojrzał na mnie rozbawiony . Dopiero teraz zorientowałam się że mam otwarte usta . Chłopak podszedł do mnie i pocałował w nie . Nic więcej nie zrobił no pomijając to że poszedł na górę . 
-O BOŻE ! - krzyknełam kiedy usłyszałam że z prysznica leje się woda . Po chwili przestała i usłyszałam ten charakterystyczny  śmiech .  

____________________________________________

  • Strasznie przepraszam że was tak zaniedbałam ale brak weny i w ogóle.
  • Mam nadzieję że się podoba rozdział ale i tak mi do gustu nie przypadł . 
  • Co myślicie o tym rozdziale i chciałabym abyście podsuneły mi kilka propozycji co by się mogło stać dalej . 
  • Pozdrawiam wszystkich co komentują tego bloga bo za dużo ich nie ma :/ 
5 komentarzy - next rozdział ;)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ= UŚMIECH NA MOIM RYJKU = WENA = NEXT ROZDZIAŁ !  

          KAŻDY ANONIM SIĘ PODPISUJE ! 



Jeśli chcecie być powiadamiane to napiszcie w komentarzach swoją nazwę na tt . 

środa, 26 lutego 2014

NOWY WYGLĄD !

Pewnie zauważyliście już że 'zmieniła' wygląd bloga  .
z takiego : 

 

na taki : 
 

NO WIĘC PODSUMOWUJĄC CHCIAŁAM PODZIĘKOWAĆ JEDNEJ OSOBIE . JEST NIĄ TA DZIEWCZYNA : https://www.facebook.com/sylwia.horan.9  

PAMIĘTAJCIE O KOMENTOWANIU POSTÓW (ROZDZIAŁÓW) 


poniedziałek, 24 lutego 2014

12.

PIOSENKA
Znowu płakałam tym razem o wiele bardziej . Nie przez matkę ona mi mineła szybko . Przez to że strasznie tęsknie za blondynem . 'Proszę Bożę ześlij mi go ' - mówiłam sobie w myślach .
  Razem z Martinem weszliśmy do pojazdu i ruszyliśmy spowrotem do 'szpitala' . Wiem że bardzo chciałam zobaczyć mamę ale po tak długim czasie przez który wogóle się mną nie interesowała zdążyłam przywyknąć że jej już nie ma i nie będzie . Dojechaliśmy po 4 godzinach na miejsce . Przez drogę nie odezwałam się słowem do chłopaka , byłam zamyślona . Czy sprzedać tak ogromny dom i znaleźć sobie nowy czy w nim zostać i szukać ojca . Szczerze ta pierwsza opcja bardziej przypadła mi do gustu . Dlatego że ojciec mi do życia potrzebny nie jest , taka jest prawda . A pracę znajdę , chociaż się postaram żyć normalnie . Wysiadłam z pojazdu i poszłam do swojego pokoju , siadając na łóżku .
  Moje myśli krążyły wokół domu niezauważając że ktoś puka do moich drzwi . Był to Ed , pamiętacie go prawda ? Jeśli nie to wam przypomnę . Wysoki , rudowłosy mężczyzna . Wiem że dużo wam to nie mówi ale tylko to o nim wiem . Nie często był u nas , zazwyczaj wyjeżdżał na różne szkolenia razem z uczniami . Pamiętam go jak jeszcze leżał w szpitalu po wypadku .
-Emily porozmawiałem z dyrektorem placówki możesz już opuścić to miejsce już jutro . Powiadomić kogoś by po ciebie przyjechał ? - uśmichnoł się do mnie stojąc w drzwiach .
-Ed proszę i tak nie mam się do kogo zwrócić . A transport do Londynu załatwię sama - odwzajemniłam uśmiech lecz on nie był aż tak szczery na jaki bym chciała aby wyglądał .
-Chcesz porozmawiać ? Przyślę tu Martina . - wszedł do pokoju i stanoł nade mną .
-Nie , proszę chce zostać sama . Powoli już będę się pakować . Wkońcu jutro już mnie tu nie będzie . - wstałam i wyciągnełam z szafy dwie duże dość walizki . Kiedy się odwróciłam Ed'a już nie było . Musiał wyjść kiedy wyciągałam walizki . A że moje myślenie i słuch poleciały chen chen daleko nie wiedziałam że ktoś wychodzi czy wchodzi . Zerknełam na telefon .   Było grubo po północy a zmęczona się nie czułam . Zaczełam powoli pakować rzeczy ciuchy i inne rupcie które należały do mnie . Nie wiadomo kiedy zasnełam wtulona w miękki sweter który kiedyś zrobiła mi babcia która oczywiście zeszła z tego 'pięknego' świata ludzkich sworzeń .

Rano*
 Obudziło mnie pukanie . Zaspana przetarłam oczy i wydałam z siebie słowo ' proszę ' . Otworzyły się a w nich stanoł Garrix . Nie był uśmiechnięty jak zawsze , miał grymas który mówił sam za siebie że jest coś nie tak . Przetrałam oczy rękoma .
-Cześć , możemy porozmawiać ? - zapytał dość niepewnie . Nie wiedziałam o co chodzi . Zawsze to ja kierowałam się po porady do niego a teraz miało by być odwrotnie .
-Jasne , przepraszam za bałagan ale sam wiesz że dzisiaj muszę się z tond ulotnić . Każdy normalny by się cieszył... - nie zdąrzyłam dokończyć kiedy chłopak mnie pocałował . Byłam zdziwiona  i to bardzo . Ale nie powiem całował świetnie .
W głowie krążył mi blondyn jak by to był on . Mają bardzo podobny smak ust . Ale Niall jednak ma je lepsze . Nie powiem odwzajemniłam pocałunek ale nie wiem co w niego wstąpiło . Przecież on dobrze wie że nie można mieć romansu z żadnym z 'uczniów' z placówki . Oderwaliśmy się od siebie .
-Ja je przepraszam ... nie umiałem... wiesz się powstrzymać .- wstał i wyszedł z pokoju . Na ustach nadal czułam ten smak , dotknełam koniuszkami palców ust . Zagryzłam wargę . Nie chciałam się na sam koniec kłócić się z kimś z tego 'domu' . Nie myślałam na tym dość długo . Bo zadzwonił telefon .
-Tak ? - powiedziałam niepewnie .
-Mów proszę nie przestawaj - powiedział ktoś z drugiej strony .
-Co kto ty ? Co mam mówić ?
-Emily dobrze wiesz kim jestem . - pozałam ten głos to ..
-Niall ?
-Witaj słoneczko
-Niall... wiesz ja myślałam że.. no wiesz już nigdy cię nie usłyszę . - po policzku spłynełam mała łza
-Wiesz  te dwa lata dały mi do myślenia ... Możemy się spotkać ? Jutro będę w Manchasterze .
-Przepraszam cię , bardzo bym chciała ale jutro będę już w  Londynie . Dzisiaj o 15 wyjeżdżam z tond . 
-Masz może transport do Londynu ? - zapytał jak by znał już odpowiedz 
-Nie , skąd wiesz że nie mam czym jechać do domu ? 
-Dzwoniłem do Katy i dowiedziałem się kiedy wychodzisz . 
-Ok ale zaraz zaraz po co się pytałeś czy jutro gdzieś wyjdę z tobą skoro dobrze wiedziałeś że moja odpowiedz zabrzmi NIE ? 
-Chciałem cię sprawdzić słońce ty moje . -czułam że sie uśmiecha . - przyjdź za 5 minut w sali za budynkiem . 
-Po co ? 
-Zobaczysz . Ale przyjdź . - i rozłączył sie . Na co ja mam tam iść ? Ale co mi szkodzi .  Ubrałam się . I wyszłam . Szłam za budynek . Weszłam na pustą salę i zagościła ciemność . Ktoś nagle zapalił światło . Przysłoniłam ręką oczy bo raziło mnie , po oswojeniu się z rażącym światłem zobaczyłam anioła . Nie nie byłam w niebie . Był nim Niall . Stał oparty o barierki i uśmiechał się w moją stronę tak słodko wyglądał . Ruszyłam by jak najszybciej się w niego wtulić . Przytuliłam się znaczy przzyssałam sie do chłopaka . Staliśmy tak i dusiliśmy nawzajem . Brakowało mi go . Chyba Bóg mnie wysłuchał i go zesłał spowrotem z Irlandii . Te dwa lata to była udręka bo nie uczestniczył w nim ON . Mój Bóg , Mój Niall . Znaczy chyba mój bo nie wiem czy w dalszym ciągu jesteśmy razem . 
-Tęskniłem za tobą . - oderwał się ode mnie i spojrzał głęboko w oczy . Były takie piękne , niebieskie . Powoli zbliżył się do mnie nasze usta dzieliło nie więcej niż kilka milimetrów . Pocałowalibyśmy się gdyby nie Garrix który przerwał to wchodząc do sali . 
-O Emily tu jesteś . Chodź wypiszemy ... o przepraszam . Nie wiedziałem ... może już pójdę - z spuszczoną głową wyszedł z sali . 
-Kto to ? - zapytał Niall z zdziwioną miną . 
-Martin mój pedagog .
-A nie jest nim Ellie ? - zapytał znowu tym razem unosząc jedną brew w górę . 
-Ellie dzięki mnie już tu nie ma . 
-Okej rozumiem odegrałaś się na niej ? - uśmiechnoł się cwaniacko pokazując szereg białych zębów . 
-Czyt to źle zabrała mi najważniejszą osobę w moim życiu ? 
-Nie nawet lepiej przynajmniej nie będzie nam przeszkadzać . - musnoł delikatnie  moje usta . - too na czym skończyliśmy . - przysunoł się do mnie i ponownie próbował pocałować .
Tym razem się udało nikt nam nie przeszkodził . Tęskniłam z tym , a nim , za wszystkim co związane właśnie z moim blondaskiem .
-Kocham cię - wyszeptał .
-Wiesz nie zaprzeczę że ja ciebie bardziej 
-Chcesz się kłócić ?
-Nie po prostu lubię się z tobą droczyć - uśmiechnoł się i ponownie mnie pocałował .  


______________

  • Jak się podoba ? Proszę o komentarze 
  • Było 5 komentarzy . Dziękuję 
  • Teraz poproszę 7 komentarzy 
  • Następny w CZWARTEK jeśli będzie 7 komów . 



CZYTASZ = KOMENTUJESZ= UŚMIECH NA MOIM RYJKU = WENA = NEXT ROZDZIAŁ !  

          KAŻDY ANONIM SIĘ PODPISUJE ! 
Pozdrawiam Was ! Wasza Paulina ;* ♥ 

czwartek, 20 lutego 2014

11.

Miał rację co do tego że jeszcze do tych czas mnie tak nie całował . To było takie magiczne . Jakbyśmy się mieli widzieć ostatni raz . Co ja gadam przecież widzimy się już ostatni raz .
Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy w oczy.
O Boże dopiero teraz sobie uświadomiłam że mogę już ich nie zobaczyć . Co gorsza nie poczuję jak mnie całuje czy przytula . Będzie mi go brakować . 
-Będę tęsknił za tobą , za tym twoim donośnym głosem - uśmiechnoł się smutno - za tym jak się rumienisz jak ci prawię komplementy . Po prostu za wszystkim . - powiedział . 
-Wiesz ja też będę tęsknić mam nadzieję że kiedyś przyjedziesz do Londynu mnie odwiedzisz . - odwzajemniłam uśmiech. 

-Wiesz ... z wielką chęcią przyjadę do ciebie - cmoknoł mnie w policzek  - czas się pożegnać - posmutniał 
-Oh to chodź odprowadzę cię do samochodu . W końcu musisz sobie prawko zrobić a nie tate będziesz wykorzystywał . - chciałam rozluźnić tą chwilę która zrobiła się dość napięta i za razem mogła być to ostatnia chwila z tym blondaskiem . Przytuliłam się do niego i znowu zaczełam płakać . Czas zapomnieć o tych wszystkich chwilach dobrych i złych . 

2 lata później * 
  WOW jak to szybko mineło . Już 2 lata spędziłam w tym okropnym miejscu . Czy ja wiem czy aż takim okropnym . Pomijając to że od prawie 3 lat nie widziałam się z matką .  Szczerze jeszcze kilka miesięcy i wychodzę stąd . Zapomniałam wam napisać że Dan , El i Pezz już wyszły w tamtym roku . Zostały mi tylko Selena i Leigh . Z nimi przez ten rok strasznie się zbliżyłam właściwie tylko z Leigh . Co do Sel tak nie jest . Nie że się nienawidzimy po prostu normalnie rozmawiamy ale  Lei mogę się zwierzyć i wogóle . Coś jeszcze miałam wam powiedzieć a tam już wiem . Wypieprzyli Ellie z pracy za chodzenie z pacjentem . W regulaminie było bardzo wyraźnie napisane że ZAKAZ "prowadzania się " z pacjentami . Nie pamiętam jak dokładnie ten punkt brzmi ale coś podobnego do tego . Na jej miejsce przyszedł Martin . Bardzo sympatyczny . Co ja gadam ciacho takie że bym wzieła i nie puściła . Mam z nim bardzo dobry kontakt wkońcu jest moim pedagogiem . A co do Niall'a nie odzywał się do mnie już od wyjazdu . Znaczy kiedy wyjechał napisał do mnie że tęskni i że już jest w Irlandii . Strasznie z nim tęsknie . Nie wiem jak ja wytrzymam jeszcze te kilka miesięcy tu . Znaczy 4 miesiące bo mamy czerwiec a ja w październiku mam urodziny i w ten dzień a dokładnie 13 wychodzę z ośrodka . Hmm coś jeszcze miałam wam powiedzieć ... A tak co do odejścia z 'szpitala' nie ma też Liam'a Zayn'a i Louis'a został tylko Harry który jest praktycznie o rok ode mnie starszy i wychodzi chyba za tydzień ale nie jestem pewna . Co do mojego nałogu . Nie tnę się już aż tak bardzo . Znaczy tne się kiedy mam zły dzień na przykład kiedy pomyślę sobie jak bardzo tęsknię za Niall'em . Ale to od razu idę do Martina . On chyba jedyny tu potrafi mi poprawić humor . 
  Wstałam jak zwykle nie wyspana . Od chyba tygodnia dręczy mnie jeden ten sam koszmar a mianowicie ten że moja matka zmarła . Co noc to samo . Nikomu o tym nie mówiłam ale chyba pójdę do Martina i mu o wszystkim powiem. Ubrałam się na luz . Poszłam na śniadanie usiadłam i zjadłam . Po śniadaniu poszłam do gabinetu 'mojego' pedagoga . Lekko zapukałam i usłyszałam donośnie 'proszę' .Weszłam . Siedział tam za biurkiem i jak zwykle remix'ował jakąś piosenkę . 'To hobby' - zawsze mówił kiedy namawiałam go by gdzieś to udostępnił . Ale dobra tam mniejsza to.
-Hej możemy pogadać ? - stanełam w drzwiach . 
-Jasne siadaj - wstał kiedy weszła i usiadł kiedy usiadłam ja . - słucham cię o czym byś chciała pogadać ? - uśmiechnoł się pokazując zęby i odsuwając laptopa na bok . 
-Wiesz od tygodnia śnią mi się straszne rzeczy . 
-Jakie ? 
-Że moja matka nie żyje . 
-Możesz do niej zadzwonić . A jeśli coś się stało możemy pojechać do Londynu ją odwiedzić wkońcu wykorzystasz przepustkę - uśmiechnił się ZNOWU . Oh ten powalający uśmiech . Co ja gadam ja mam Niall'a znaczy miałam bo już go nie mam bo wyjechał . 
-Hmm jasne to co za godzinę ? - wstawałam i mówiłam jednocześnie
     
-Jasne za godzine widzimy się przed moim samochodem - puścił mi oczko i uśmiechnoł się . Wyszłam z gabinetu chłopaka i udałam się do swojego już bez lokatorki pokoju . Na moim nocnym stoliku stało nasze wspólne zdjęcie z wakacji w Paryżu . Wtedy cały 'szpital' jechał . Pamiętam ten piękny słoneczny dzień . Był to lipiec . Disneyland i wogóle super . Niestety El pojechała do swojej babci . Matka zmarła podobnie ojciec ale ojciec z przepicia a matka na raka płuc . 
Strasznie tęsknię z nią jak i za Dan i Pezz . 


Godzinę później pod samochodem Garrix'a * 
-Martin dalej . - darłam się na całe podwórko 
-Już idę co się gorączkujesz . - wyszedł dość elegancko ubrany . Wsiadliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę autostrady .  Praktycznie całą drogę patrzyłam w okno . Jakoś nie miałam ochoty w tej chwili gadać z chłopakiem . Włączył radio leciała moja ulubiona piosenka Avcii - Dear Boy kocham ten kawałek . Wiem że Martin ostatnio grzebał coś przy tej piosence . Uśmiechnełam się i zrobiłam głośniej . Zaczełam śpiewać . Nawet nie źle mi szło . Później jeszcze jakieś piosenki które znałam . Śpiewałam całą drogę do Londynu a 3 godziny śpiewania to uwierzcie mi dużo jest . Martin tylko się uśmiechał . Po 3 godzinach dojechaliśmy do kochanego Londynu . Jejciu jak ja długo tu nie byłam . Ruszyliśmy w kierunku 'mojego' domu . Chłopak stanoł na podjeździe a ja wybiegłam z auta . Zaczełam pukać dzwonić i nic . Nikt mi nie otwierał . Przypomniałam sobie że od tyłu przez balkon także można wejść . Pobiegłam na tyły domu . Martin cały czas stał oparty o maske od samochodu i się uśmiechał . Lekko otworzyłam drzwi i przeżyłam szok . W pomieszczeniu nic kompletnie nic nie było . Szybko wbiegłam na górę . W moim pokoju były moje rzeczy i mała karteczka która była przypięta do tablicy korkowej . Przeczytałam ją i znowu przeżyłam szok . Co to prawda ? Nie wierze że to wszytko może być prawdą . Wybiegłam na dwór . Kierując się w stronę Garrix'a . 
-Emily co się stało ? - przerażony chłopak aż otworzył ramiona bym się w niego wtuliła . 
-Masz zobacz co mi mamusia zrobiła . - podałam mu kartkę . 
-"Droga Emily , przepisuję na ciebie cały dom i pieniądze zaoszczędzone na naszym koncie . Pamiętaj że cię kocham . Co do mnie mam raka i prawdo podobnie jak to czytasz już mnie nie ma na tym świecie . Prosze nie miej mi tego za złe . Twoja mama . " - Przeczytał na głos . - ale jak to . Nikogo nie powiadomiła . 
-Właśnie wiem - płakałam . Najchętniej zasnełabym i spała tak przez cały czas i obudzić się i myśleć że to znowu pieprzony sen . Ale tak nie jest . Fakt jestem pełnoletnia w końcu mam 19 lat no za 4 miesiące 20 lat . Czyli Niall ma 24 lata . Na pewno ma już dziewczynę . Znowu płakałam tym razem o wiele bardziej . Nie przez matkę ona mi mineła szybko . Przez to że strasznie tęsknie za blondynem . 'Proszę Bożę ześlij mi go ' - mówiłam sobie w myślach . 

_____________ 
  • Ludzie dzisiaj mija rok !!! OD CZEGO ?! OD TEGO ŻE OWOA MA JUŻ ROK CZAICIE  
  • Jak wam się wam podoba ? Opinie plis komy . 
  • Zawiodłam się na was . Mam focha ! Pod 10 był tylko 1 !! kom 1 czaicie 1 . 
  • Warunek pod tym mają być co najmniej 5 bo inaczej blog zawieszam ! Haha szantaż

CZYTASZ = KOMENTUJESZ= UŚMIECH NA MOIM RYJKU = WENA = NEXT ROZDZIAŁ ! 

KAŻDY ANONIM SIĘ PODPISUJE ! 

poniedziałek, 17 lutego 2014

10.

CZYTAĆ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM ! 

Może zaczynając od tego że obudziłam się w nie w tym miejscu w którym zasnełam a mianowicie było to moje łóżko .Ale to chyba każdy się domyślał że tak czy siak tak będzie . Dobra koniec z tego szczegółowego opowiadania może dojdę do szczegółów . Hmm od czego zacząć . Okej wiem . 
Jak co dzień wstałam , ubrałam się gdy to robiłam zerknełam na moją rękę i uda które przed przyjazdem tu były całe w ranach a teraz są tylko blizny . Umyłam się jeszcze i poszłam na stołówkę . Zauważyłam że nie ma ważnej dla mnie osoby , tak nie było Niall'a . A mówiłam wam że już z moja kostką lepiej i tylko lekko kuleję , nie ? To wam mówię . Dobra wracając . Postanowiłam że od razu po śniadaniu pójdę do niego może coś się stało ale cuś nie wiem ale na pewno się dowiem . Zjadłam o po około trzydziestu minutach poszłam do sektoru chłopaków czyli na 3 piętro budynku . Lekko zapukałam do drzwi . Usłyszałam tylko cichutkie " proszę " Weszłam bez zastanowienia . W pewnej chwili mnie zamurowało . Chłopak siedział na podłodze i pakował się . O co do jasnej kurwy chodzi . 
-Niall co ty robisz ? - spytałam 
-Pakuję się - powiedział ze smutkiem 
-Ale... ale czemu ? 
-Oh chciałem ci to powiedzieć wczoraj ale zasnełaś i nie miałem jak . Wiec chciałem ci to powiedzieć zaraz po tym jak się spakuje . 
-To po to była ta cała "kolacja" ?! - zaczełam krzyczeć . 
-Tak znaczy nie chciałem z tobą pogadać i spędzić ten ostatni dzień z tobą . - wstał z miejsca i chciał mnie przytulić lecz ja wystawiłam rękę by tego nie robił . 
-Czemu mi nie powiedziałeś tego wcześniej przed kolacją , nie zasnełabym wtedy . 
-Przepraszam , po prostu bałem się że nie zrozumiesz . A teraz najważniejsza dla mnie rzecz i strasznie tego żałuję . - powiedział bawiąc się palcami u ręki . I przy okazji siadając na łóżku . Usiadłam obok niego .  
-Oh słucham cię - uśmiechnełam się do niego słabo . 
-Wiesz że jak dzisiaj stąd wyjdę to prawdo podobnie się już nie zobaczymy ? 
-Co ?! 
-Emily ty masz 17 lat jeszcze 4 lata tu spędzisz a ja mam już 21 lat i stąd wychodzę . Wyjeżdżam do Irlandii , do rodziny .  Nie ma sensu ciągnąć ten związek dalej . Przepraszam . - poczułam że łzy napływają do moich oczu . On też płakał . - Naprawdę nie chcę tego ale nasz związek długo nie wytrzyma tyle kilometrów od siebie do tego nie będziemy mogli się widywać . - powiedział znacznie ciszej niż przedtem . Nie odpowiedziałam . Wybiegłam z płaczem .
W tej sytuacji powiennam podejść przytulić go i przyznać rację a ja co zrobiłam zwiałam jak tchórz . Tylko to potrafię ryczeć ciąć się krzyczeć i tchórzyć . Słyszałam jak chłopak krzyczy moje imię ale nie zwracałam na to uwagi .  Wbiegłam do swojego pokoju  zamykając je z wielką siłą lecz później zamykając je na klucz . Oparłam się o nie i powoli opadałam na podłogę . Skulnełam się i zaczełam jeszcze bardziej płakać . Czułam że ktoś dobija się do drzwi . 
-Em proszę otwórz wiem że to przeżywasz . Proszę otwórz . - chłopak dobijał się co raz głośniej i głośniej . Nagle ucichło . Od dawna nie miałam takich problemów jak ten . Szybko wstałam i podbiegłam do szafki nocnej , wyjełam z niej moją małą kumpele . Poprzewracałam ją kilka razy w dłoniach i wbiłam w nadgarstek . Dawno tego nie robiłam . Kiedyś tego bólu wogóle nie czułam a teraz zaczeło szczypać i niemiłosiernie boleć . Zwinełam się z bólu . Zaczełam znów płakać tym razem nie przez blondyna teraz to przez ból jaki sobie wyrządziłam . Zobaczyłam że krew nie przestaje lecieć . W szafce zawsze miałam jeszcze bandaż owinełam nim rękę i założyłam ulubioną czarną bluzę w długim rękawem . Zaciągnełam lewy rękaw tak by nikt nie zauważył bandaża . Wyszłam . Nie wiem gdzie ale kierowałam się na zewnątrz . Otworzyłam drzwi główne . Skierowałam się do miejsca w którym zawsze się uspokajam . Mianowicie mały park koło budynku a w nim czyli w tym parku MOJE TAJNE MIEJSCE którego nikt chyba nie widział . Siedziałam tam aż się nie zciemniło . Myślałam co zrobić ze mną i Niall'em . Wymyśliłam to że pora zapomnieć o nim i żyć dalej . 
Weszłam do budynku stała tam ta suka Ellie i Katy . 
-Emily możemy cię prosić ? - podeszła do mnie Katy 
-Jasne . - odparłam . Poszłyśmy do gabinetu tej szmaty . Kazały mi usiąść na krześle . One usiadły na przeciwko mnie . 
-Emily pokaż ręce . - rozkazała Ellie .
-Po co ? Przecież ostatnio tu byłam i pokazywłam wam . - zaczełam się tłumaczyć 
-Po prostu pokaż . Jeśli nic nie masz to możesz iść a jeśli masz to ...- przerwała Katy 
-To co ? - nalegałam by dokończyła 
-To będziemy zmuszone przeszukać twój pokój i powywalać wszystkie rzeczy z czymś ostrym . - odpowiedziała mi z groźnym spojrzeniem Goulding . Westchnełam i podniosłam rękaw bluzy . Powoli odwiązywałam mój bandaż . Kiedy to robiłam opiekunki widziały że bandaż w dalszym ciągu jest czerwony .  Pokazałam im moją jedną ranę którą zrobiłam dzisiejszego południa . 
-Przez kogo lub co to zrobiłaś ? - odezwała się Katy wskazując na rękę 
-Muszę to mówić ? - popatrzyłam na nią pod wzrokiem kota z Shreka .
-Tak - powiedziały wspólnie 
-Oh no dobrze to przez Niall'a - kiedy powiedziałam jego imię widziałam że w blondynce aż się zagotowało . Mocniej ścisneła biórko które pod napięciem trzymała . - On dzisiaj wyjeżdża a wiem jakie już są tego skutki . Zerwał ze mną dzisiaj rano bo mówił że nie ma sensu ciągnąć to dalej .- poczułam że po policzku poleciała  mała pojedyncza łza którą szybko otarłam . - Mówił że wyjeżdża do Irlandii i mówił że to nie prawdo podobne byśmy sie jeszcze kiedyś zobaczyli . 
-Emily nie przejmuj się . Z wielką chęcią byśmy go tu zatrzymali ale nie możemy bo... oh ma już skończone 21 lat i idzie już 22 . Nie ma sensu trzymać go już tu . Poza tym dawno powinniśmy go z tond wypuścić . Tak samo Louis'a Liam'a i Zayn'a .Oni też mają już skończone te lata i wychodzą także dzisiaj . - odezwała się Katy a Ellie szybko wstała i wyszła . Z tego co wiedziałam dyrektor placówki nie wiedział że Goulding była z Niall'em . Mam mały plan by ją z tond usunąć raz na zawsze .  Katy podziękowała mi i kazała iść odpocząć do pokoju , ja jednak pokierowałam się w stronę pokoju Niall'a .
Zdjęcie Emily i Niall'a 
Chciałam go ostatni raz już zobaczyć .
-Hej , przepraszam wiesz . Masz racje powinniśmy zapomnieć . - weszłam bez pukania . Siedział na łóżku i trzymał nasze zdjęcie w rękach . Spojrzał na mnie . Widziałam że płakał .Podeszłam do niego niepewnie i usiadłam obok wtulając się w niego . - Niall powiedz coś proszę . - nalegałam by się odezwal . 
-Ja Emlily co mam ci powiedzieć ? Że cierpię jak nigdy . Każdy na moim miejscu cieszył by się że wkońcu z tond wychodzę ale nie ja . Kocham cię jak nikogo innego i nie wiem czy to się zmieni . Będę cię pamiętał dzwonił , pisał wszystko by nie zapomnieć o twoim istnieniu . - powiedział i lekko pocałował mnie w usta . 
-Niall prosze cię nie rób mi znowu nadziei . I tak już sobie uświadomiłam to że już nie będziemy razem . 
-Em proszę mogę cię ostatni raz pocałować tak jak nigdy to tych czas ? - powiedział z nadzieją w oczach .Pokiwałam na znak że się zgadzam  . Przysunoł się do moich ust i wpił się w nie . Miał rację co do tego że jeszcze do tych czas mnie tak nie całował . To było takie magiczne . Jakbyśmy się mieli widzieć ostatni raz . Co ja gadam przecież widziamy się już ostatni raz .

____________
  • Kocham was ! 1000 wyświetleń aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa dziękować . 
  • No to mamy next rozdział 
  • Z długim namysłem i przekonaniem Lidii nie zawieszam bloga ale też nie będę dodawać codziennie 
  • Nowy bohater .
  • Co do Niall nie martwcie się pojawi się jeszcze w opowiadaniu . :3 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ ! 





niedziela, 16 lutego 2014

BARDZO ZŁA WIADOMOŚĆ !

Oh w końcu musze wam to powiedzieć . 
ZAWIESZAM BLOGA DO ODWOŁANIA
Nie mam weny i nwm o czy pisać przykro mi :/ 

9.

Dobra może nie wracając do tego co było wczoraj . Opowiem wam co się stało dzisiaj . Uff od czego zacząć ? Dobra wiem .
Wstałam , ubrałam się i pełna szczęścia poszłam na stołówkę . Nie czekałam na El bo i tak jej tam nie było .Tylko nie wiem z czego ja taka szczęśliwa no może z tego że pomiędzy mną i Niall'em jest już dobrze ale nie za dobrze z moją kostką . Weszłam na sale . Wszyscy już byli . No super znowu się spóźniłam . Podeszłam od tyłu blondyna i zasłoniłam mu oczy . Nie odzywałam się . Louis kiwał do mnie że zaraz się zmienimy .
-Jak myślisz kto to ? - spytałam puszczając Niall'a tak by Louis położył swoje ręce na oczach blondyna .
-No nie wiem pewnie moje Emily . Chodź tu do mnie . - blondyn nie otwierając oczu chwycił bruneta w tali i posadził go sobie na kolanach .
-Dzięki Niall . - powiedziałam śmiejąc się .Dopiero kiedy to powiedziałam blondas otworzył oczy .  O mały włos Horan by nie pocałował Louis'a . Szybko go zwalił ze swoich nóg i posadził tym razem mnie .
-Horan bo będę zazdrosny - powiedział obrażony brunet wstając z podłogi . Wszyscy zaczeli się śmiać .
-Co dzisiaj robimy ? - zapytałam .
-Wiesz nigdzie nie pojdziemy bo twoja kostka . Ale też ... niee nie powiem ci to będzie niespodzianka . Poczekaj musze pogadać z Katy albo Ed'em o naszym wieczorze .
-Nie mogę się doczekać . - cmoknełam go w usta i zeszłam z jego kolan . Kiedy wstawałam zauważyłam że patrzy się na mnie ta suka Ellie . Pokazałam jej tylko środkowy palec i poszłam po śniadanie . No znaczy próbowałam iść . W połowie drogi przybiegł za mną blondas .
-Poczekaj , ja ci przyniose ty idź usiądz . - nalegał
-Nie przecież poradzę sobie . - "szłam" dalej . Chłopak podniósł mnie i zaniósł do stoły . Usiadłam a on pobiegł po moje jedzenie . Dan miała oparte ręce o blat a głowę spuszczoną . Martwiłam się o nią .
-Dan możemy pogadać ? - powoli wstawałam kiedy przebiegł blondyn .
-Gdzie idziesz ? - zapytał zatroskany
-Musze pogadać z Danielle . - cmoknełam go w policzek i poszłam z dziewczyną do innego wolnego stolika  - Dan co się stało ? Czemu jesteś smutna ?
-Pokłóciłam się z Liam'em i to najlepsze że o zwykłą błachostkę .
-O co dokłanie ?
-Oh pokłóciliśmy się o to że wogóle nie idziemy na randki . A dopiero po całej kłótni się zorientowałam że nie możemy wcale wyjść .
-Będzie dobrze zobaczysz . - przytuliłam ją - jak chcesz mogę z nim pogadać .
-Dziękuję Em . - przutyluła mnie i wróciłyśmy do stolika z naszym towarzystwem . Po śniadaniu Niall odprowadził mnie do drzwi .

Około 16*
-Eleanor szybciej zaraz przyjdzie Niall . -dziewczyna układała mi włosy w pośpiechu . Miałam na sobie białą sukienkę i do tego kurtka . Po chwili uslyszałam pukanie do drzwi . Otworzyłam a w drzwiach zobaczyłam Niall'a elegancko ubranego .
-Idziemy ? - spytał podając mi rękę
-Jasne - chwyciłam jego dłoń . Szliśmy na górę w nasze miejsce .
-Przepraszam cię że tu będziemy spędzać naszą pierwszą randkę ale Katy się nie zgodziła nigdzie wyjść ale za to pomogła mi przygotować . - złapał mnie za ręke i zaprowadził pod drzwi "naszego" miejsca . Zasłonił mi oczy jakąś chustką .
-Niall co ty robisz ? - zapytałam zakłopotana
-To ma być niespodzianka tak ? Czyli ty nie możesz tego widzieć - uśmiechnoł się do mnie i zasłonił oczy chustką . Złapał mnie za rękę i zaprowadził do środka . Poczułam dreszcz który przechodził po mnie kiedy blondyn mnie dotkoł . Odsłonił chustkę z oczu i zobaczyłam koc rozłożony na środku wokół zapalone świeczki . Oczywiście nie zabrakło kosza z jedzeniem no i oczywiście gitara .
-Niall tu jest pięknie - krzyknełam i rzuciałam mu się na szyje . Podniósł mnie i obrócił wokół własnej osi . Usiadliśmy na kocu i oczywiście głodomor musiał zacząć od jedzenia . Wyciągnoł koszyczek z truskawkami w czekoladzie . Zaczeliśmy się nawzajem nimi karmić . Później jakieś kanapeczki i wogóle było tak romantycznie . Nie będę się zbytnio rozpisywać . W skrócie było ROMANTYCZNIE . Troche pouczyłam się gry na gitarze . Położyłam się na nogach Niall'a i zasnełam .

_______
Tak wiem jestem beznadziejna . Przez całe 2 tygodnie się do was nie odzwyałam . Przykro mi jak się wam nie podoba .

poniedziałek, 3 lutego 2014

8.

Nagle ktoś zapukał do drzwi. Zdziwiłam się bo jest po dwudziestej trzeciej. Po ciszy nocnej. Moim oczom ukazała się blond czupryna. Już doskonale wiedziałam kto przyszedł. -Hej mogę wejść? - zapytał -Po co tu przyszedłeś nie dość krzywdy mi zrobiłeś ?! -Emily przyszedłem tu bo chciałem cię przeprosić za tą kostkę. - usiadł na łóżku obok mojej kończyny i dotknął ją. -Po pierwsze mnie nie dotykaj! Po drugie to wszystko?! A teraz wyjdź. - pokazałam palcem na drzwi. Spuścił głowę i bez słowa wyszedł. Co we mnie wstąpiło. NIGDY nie byłam taka wredna jak teraz, przed chwilą. Ze łzami w oczach położyłam się bo wtedy siedziałam podpierając się na łokciach. Leżałam na prawym boku i szlochałam. Pewnie się zapytacie dlaczego? Tak wiem głupie pytanie. Bo moja głowa mówiła, że już nigdy Niall, a serce wręcz przeciwnie. Kochałam go sercem. Teraz, którego posłuchać. Nie wiadomo jak i kiedy zasnęłam. Obudziło mnie pukanie do drzwi. Słyszałam tylko, że El ja otwiera. Chyba przyszedł Niall? Tak, on. Nie żebym podsłuchiwała ale tak głośnio rozmawiali ? Nie oni się kłócili. Podniosłam się i spojrzałam na drzwi i dziewczynę. Tak stał tam także blondyn. Popatrzył na mnie smutnymi oczami i poszedł zgaduje że do siebie lub na stołówkę. Dziewczyna zamkneła drzwi. -Co chciał? -Nic kochanie. Zaraz ci przyniosę śniadanie. - uśmeichneła się do mnie sztucznie. -El powiedz mi co on chciał. -Oh, dobra powiem ci bo nie odpusisz. - usiadła na brzeg łóżka - Chciał z tobą na poważnie pogadać ale ja powiedziałam, że ty śpisz i że po wczoraj nie masz ochoty z nim gadać. Przepraszam jeśli powiedziałam coś źle ale.. -Już dobrze, dziękuję, że go spławiłaś. Może będzie lepiej jak z nim pogadam. Wiesz nikomu tego jeszcze nie mówiłam ale ja go chyba jeszcze kocham. -Nie ma za co mała. Zaraz przyjd . - wstała pocałowała w policzek i wyszła. Cieszę się, że mam taką wspaniałą przyjaciółko-siostre. Wiem, że na nią zawsze mogę liczyć. Chwyciłam telefon i napisałam do Niall'a.

Do Niall'a: Jeśli tak bardzo chcesz pogadać to przyjdź dzisiaj w "nasze" miejsce.
Od Niall'a : Dobrze, o której mam tam być? :)

Do Niall'a: Po obiedzie. Nie zmarnuj tego.

Już nic nie odpisał. Mam nadzieje, że wytłumaczy się z wszystkiego. Odłożyłam telefon na półkę. Właśnie w tej chwili do pokoju weszła El z dwoma tackami. Podała mi jedną, a z drugą usiadła się na końcu łóżka na przeciwko mnie.
-Mogłaś siedzieć z resztą.
-Nie chciałam cię zostawiać samej.
-A tak na prawdę?
prawda. - zaśmiałam się a ona razem ze mną.
-Dobrze, że jesteś
-A tak na prawdę to . -Też się cieszę że, tu jestem. -Ok ?
-Żartuję, ja też się cieszę, że tu jesteś. - gadałyśmy tak przez najbliższą godzinę.


Około godziny 15 . *

-El, zaprowadzisz mnie pod ten opuszczony pokój bo tam mamy się spotkać z Niallem i pogadać? Prrroszę. - popatrzyłam na nią z miną słodkiego małego pieska.
-Oj dobra cho. - podała mi dwie kule i poszłyśmy. Szłyśmy dość powolnie ale doszłyśmy.
El zostawiła mnie a ja weszłam do pomieszczenia .Drzwi były uchylona to znak że Niall był w środku . Weszłam nie zauważalnie do środka .
Chłopak miał głowę zwróconą w stronę szyby więc nie mógł mnie zauważyć, jedynie tylko usłyszeć, że wlecze się w jego stronę. Na kolanach trzymał gitarę.Pewnie ćwiczył lub coś pisał . Kiedy usłyszał jak "idę" odwrócił się. Uśmiechnął się smutno. Usiadłam obok niego. -O czym chciałeś porozmawiać? - spytałam jako pierwsza. -O tym co było jest i może będzie między nami . -przybliżył się odkładając gitarę na podłogę. Nie odpowiedziałam tylko cały czas wpatrywałam się w jeden punkt. Po krótkiej ale jednak długiej przerwie odezwał się ponownie. -Emily chciałbym cię przeprosić ale nie tak jak wczoraj, że wiesz, przez kostkę tylko, oh, bo wiesz ja chyba dalej cię kocham.
-Serio chyba wiesz co może ja lepiej sobie stąd pójdę a ty dokładnie pomyśl co chcesz mi powiedzieć. - wstałam podeszłam do drzwi ale w ostatniej chwili Horan do mnie podbiegł. -Przpraszam, przepraszam, że cię zostawiłem i też przepraszam, że, oh, przepraszam za wszystko. Mam wielką nadzieje, że mi kiedyś wybaczysz.- odwrócił się do mnie plecami a ja stałam jak wryta - a i jeszcze jedno - podszedł do mnie i pocałował namiętnie a za razem delikatnie jakby bał się, że mi coś zrobi. - Wzybaczysz mi kiedyś?- nie odezwałam się na jego błekitne jak morze i smtune oczy a poźniej wzrok odwórciłam parząc się w podłoge - tak myślałem. - odwrócił się i poszedł sobie. Nie mogłam nic powiedzieć? nic z siebie wydusić. Oparłam się o ściane i zjechałam na podłogę. Płakałam, Znowu kurwa ryczałam i to przez niego. I to tym razem była moja wina bo mogłam go odzyskać ale nie bo zapomniałam języka w pysku. Oh, nienawidzę siebie za to, że kiedy jestem zdezorientowana nie mogę nic powiedzieć. Moja wada. Ale przecież moge tam iść i mu wytłumaczyć tym razem ja powinnam go przeprosić . Wstałam z podłogi i ruszyłam do pokoju chłopaka.
Przeszłam cały dość długi korytarz i zeszłam po schodach jedno piętro niżej. Skierowałam się do pokoju Niall'a i Louis'a. Zapukałam. Odpowiedział mi dość cicho blondas. Weszłam.
-Niall przepraszam cię, że nie odezwałam się ale... -Oh, już dobrze. - podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w niego jak małe dziecko w rodzicielkę - nie musisz nic mówić. Możesz o mnie zapomnieć nie będę wchodził ci w drogę. -Ale ja nie chce żebyś mi nie wchodził w drogę, wręcz przeciwnie, chce abyś mi w nią wchodził, nie chce o tobie zapominać. Ja, ja chce... Niall, ja cię kocham. - powiedziałam ze łzami w oczach.
-Ja ciebie też Emily - i znowu, znowu mnie pocałował. Szczerze brakowało mi tego i to bardzo.



______________


Dobra wiem fatalny . Nie będę zganiać nie nikogo winy bo to tylko i wyłacznie przez moją cholerną sklerozę i przez pieprzonego kompa . Ok mam nadzieje że chociaż wam sie spodoba . Obiecuje że następny będzie ciekawsze i wgl lepszy . Licze na komentarze od WSZYTKICH . No a i coś jeszcze :

CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥
                            
+ 5 komentarzy następny . I BARDZO BYM PROSIŁA BY KAŻDY ANONIMEK PODPISYWAŁ SIĘ ;* 

KOCHAM WAS I WASZĄ AKTYWNOŚĆ . DO NASTĘPNEGO . 

niedziela, 2 lutego 2014

7.

Mówiłam ze łzami w oczach. Zaczełam wspominać te kilka dni ze sobą spędzone. Nagle poczułam, że jego ręka uścisneła moją. -Witaj księżniczko. - uśmiechnął się jak by nigdy nic. Zamurowało mnie i to bardzo. Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Chłopak patrzył na mnie z uśmiechem. -Niall, ty żyjesz. - ocknełam się. Rzuciłam się na niego i mocno przytuliłam. - Brakowało mi ciebie. - odkleiliśmy się od siebie. Spojrzałam na chłopaka. -Liczyłem na coś więcej niż tylko przytulasek. - teatralnie posmutniał. -Chodź tu. - pociągnełam go za podbródek i lekko pocałowałam. -Serio tylko tyle? - spojrzał na mnie ze skwaszoną miną. Nie odpowedziałam i ponownie wbiłam się jego malinowe usta. Tym razem mocnej. -Koniec tych czułości. - do sali wszedł lekarz. - Może nas pani zostawić samych. - to raczej nie było pytanie raczej stwierdzenie lub rozkaz. Wyszłam z sali. Po około piętnastu minutach wyszedł lekarz. Nie odezwał się do mnie tylko ruszył do swojego gabinetu. Ja zatem sprytnie smyknełam się do pomieszczenia, w którym leżał blondyn. -I co ci powiedział? - spytałam cicho by znów nam nikt nie przeszkodził. -Mówił tylko, że jutro mogę już wyjść ale będę musiał leżeć. -Spokojnie misiu. Ja się tobą zajmę. - podeszłam do niego i pocałowałam w policzek. 2 miesiące później Dokładnie 2 miechy temu Niall, już nie mój Niall, wyszedł z szpitala. Pewnie zapytacie dlaczego nie MÓJ? Hmm to proste, zerwał ze mną dla takiej jednej suki, między innymi dla Ellie. Wiem to pedagog i to jeszcze od mojego problemu. Dlatego gdy tylko się potnę to od razu muszę iść pogadać z tą szmatą. Nie wiem co wstąpiło w blondyna. Przecież mówił, że ja i tylko ja jestem całym jego życiem. Widać jednak nie. Może do tego wracać nie będę, mam teraz to w dupie. Ale jak myślę co robiliśmy wtedy i jak się zachowywaliśmy łezka może mi się uroni. Oh, teraz on jest z tą szmatą i nie mogę nic na to poradzić. Ja nie mam nikogo, nie omijając Liam'a Louis'a El i Dan, którzy bardzo mi pomogli. Obiecałam im, że nigdy już nigdy nie potnę się przez jebaną miłość. W jednym stopniu tej obietnicy nie dotrzymałam. Cięłam się w mało widocznych miesjscach, na przykład na nogach lub brzuchu. Bardzo mi go brakuje. Ale cóż to co się stało już się nie odstanie. Rozmyślałam nad swoim życiem, nad tym co tu się stało i wogóle nad wszystkim co mnie spotkało. Od bardzo dawna nie słyszałam głosu mamy, może nawet lepiej dla mnie i mojej psychiki. Z moich rozmyśleń wyrwała mnie Dan. Szturchneła mnie w rękę co ozaczało, że idzie ta już znienawidzona przezemnie osoba, tak mowa o Horanie. Także oznaczało by wstać, wyjść i nie obracać się za siebie. Robiłam to codziennie by nie widywać go zbyt często na stołówce czy w innych miejscach. Wstałam i pożegnałam się z osobami przy stole, a Niall'a zmieżyłam wzrokiem od góry do dołu, z odruchem wymiotnym przy tym uśmiechając się do El, która zachichotała gdy zobaczyła moją minę. Wyszłam. Szłam do pokoju. Pewnie zapytacie czy dalej chodzę do tego tajemniczego miejsca które pokazał mi Niall. Nie, już od naszego zerwania tam nie uczeszczam. Może i to nawet lepiej bo tyle czasu tam spędziliśmy, że zachciałoby mi się płakać na widok tego OKROPNEGO miejsca. Usiadłam na łóżko. Siedziałam tak przez chwilę aż do pokoju nie wpadła Leigh. Z nią także się zakolegowałam. Mamy dobry kontakt. Podbiegła do mnie i wskoczyła radośnie na łóżko. -Chodź z nami na salę. Pogramy sobie w coś. - nalegała, poprzedni temat ze stołówki, który wam nie opisałam. Taka tam zapominalska ja. -Nie mam ochoty. - odwróciłam wzrok z dziewczyny na okno. -No proszę. Przysięgam, że będę cię trzymać z daleka od Horana. -Oh no dobra. - zgodziłam się, cóż mi szkodzi. -Jejj. - wrzasnęła na cały pokój.



Wstałyśmy i poszłyśmy na sale. Jeśli salę można nazwać stadionem z wielkim budynkiem. Dobra, mniejsza z tym. Przebrałam się w dresy. Wyszłam z pokoju i udałam się do pokoju Perrie i Leigh. -O Boże, dziewczyno, gdy Horan cię zobaczy bedzie chciał do ciebie wrócić. - z szeroko otwartymi oczami powiedziała Pez. Wyszłyśmy z pokoju i skierowałyśmy się na "sale". Chłopaki grali w nogę a my postanowiłyśmy trochę pobiegać wokół. Biegałyśmy przez godzinę i ani razu nie spojrzałam na Niall'a, hmm to chyba dobrze. Na moje nie szczęście wszedł z swoją DZIEWCZYNĄ zaraz po tym jak to powiedziałam u siebie w głowie. Spojrzałam na nich przelotnie i biegałam dalej. Podbiegłam do Harrego. -Mogę z wami pograć? - uśmeichnełam się zdyszana. -Jasne strzelajcie mi a ja będę na bramce. - powiedział loczek i stanął na bramce. Kila razy puścił specjalnie piłkę ale też kilka razy obronił. -Styles graj fair. - krzyknełam -Czy ja gram nie fair? -Tak robisz to specjanie żeby mi nie zrobić przykrości. -Dobra od tej pory nie oszukuję - po jego słowach rozpędziłam się i kopnęłam piłkę tak by trafiła do brami. Za pierwszym razem nie trafiłam, za drugim także ale za trzecim już trafiłam. Cieszyłam się z tego powodu.
Chłopaki zaproponowali byśmy zagrali mecz a, że było nas dwunastu podzieliliśmy się po połowie. Ja byłam w drużynie z Louisem, Hazzą, Perrie, Danielle i niestety z Niall'em. Wiadomo kto grał na przeciw. Powiem wam bo się na 100 % nie domyślicie. Liam, Eleanor, Justin, Selena, Leigh i Zayn. Graliśmy do mometu gdy nasz "kochany" blonadasek na mnie nie wpadł. Gdyby nigdy nic pobiegł do bramki i strzelił. Nawet się nie przejął tym, że mnie przewalił i w tym skręciłam kostkę. Podbiegł do swojej dziewczyny i pocałował ją. Wymiotować mi się zachciało. Do mnie podbiegł Louis z Harrym. Loczek wziął mnie na ręcę i zaprowadził na ławkę, a za to ten drugi podszedł do Nialla i zaczął się z nim kłócić. Słyszłam tylko jak Louis mówi,ł że ma mnie iść przeprosić, a on na to odpowiedzał, że nie będzie przepraszać małej suki. Zrobiło mi się strasznie smutno, że po tym co z nim przeszłam potrafi mnie nazwać od najgorszych. Harry patrzył na mnie smutnymi oczami. Uroniłam jedną łzę, którą chłopak zaraz wytarł . -Zaraz pójdę mu przypierdolić. - wstał. -Nie, proszę, zostań se mną. Zaraz powinna przyjść Katy. - uśmiechnęłam się sztucznie by poczuł, że nie ma robić sobie kłopotów. Po chwili przyszedł Louis. -Przykro mi, Emily. - przytulił mnie.  -Przeżyje nie takie rzeczy się przechodziło. To tylko głupia kostka . - znowu to znowu kłamię . Tak naprawdę było mi strasznie smutno . 

2 godziny później 
Leżałam w łóźku i grzebałam coś w telefonie nie mogłam się ruszyć przez następne dwa dni . Nagle ktoś zapukał do drzwi . Zdziwiłam się bo jest po dwudziestej trzeciej . Moim oczom ukazała się ... CDN

_____________________________________________________
Chcę podziękować Idze za pomoc :* 
Wiem wiem krótki ale co poradzę nie mam weny :/ 
Wiem wiem zaniedbałam was ale teraz mam FERIE  i bede pisać codziennie :D  

poniedziałek, 27 stycznia 2014

6.

Pięć dzień  później * 
Wstałam o hmm o której to ja wstałam a tak o 10 . Przegapiłam śniadanie no super . Eleanor nie widziałam od wczoraj jak poszłam spać o 23 to tak do teraz . Poleżałam i zasugerowałam że mi się nudzi . Chłopaki ,wszyscy pograć w piłkę na aulę szkolną . A dziewczyny oczywiście nie mogą nigdzie wyjść a do tego nie miałam nawet z kim pogadać . El chyba się na mnie obraziła , za co ?
Sama nie wiem .A Danielle miała dzisiaj przepustkę do domu. Ubrałam się dość ciepło bo miałam ochotę pospacerować sobie po parku który był obok budynku . Wyszłam na dwór . Moje włosy rozwiał zimny wiatr z wschodu . Było niemiłosiernie zimno . Szłam wyznaczonymi ścieżkami . Śnieg lekko prószył . Ta zima była piętna ale na zime jak za zimna . Szłam i rozmyślałam . Nie wiem o czym to co zobaczyałam to myślałam co by było gdyby ... 
Po godzinie zmarzłam i wróciłam do domu . Samochód którym jechali chłopaki był na podjeździe . Ale coś nie grało był tylko jeden , drugi zapewne raz dojedzie . Weszłam do domu . Pezz siedziała na podłodze i płakała , podobnie El . Co się stało czemu płaczą . Koło dziewczyn stała kobieta . Przez te dni które tu mieszkam widzę ją pierwszy raz . 
-Co się stało ? - spytałam dziewczyny . 
-Chłopaki mieli wypadek - wyszeptała blondynka . Co jaki wypedek ? O czym ona gada ? 
-Ale co dokładnie się stało ?! -powiedziałam ze łzami w oczach . 
-Emily jestem Katy , jeszcze nie miałyśmy przyjemności się poznać . Przykro mi że w takich okolicznościach  - podała mi z wymuszonym uśmiechem . - Niall, Zayn , Louis , Liam , Harry i Ed są w ciężkim stanie . Tylko oni siedzieli w  tym samochodzie . Poprzez śnieg który padał mieli wypadek i wpadli w poślizg który spowodował że wpadli w następne samochody . Na szczęście nikt nie zginoł . Ale są w ciężkim stanie . 
-Co ? - wydarłam się jej w twarz . Nie to nie może być prawda . Po prostu nie może . Szybko pobiegłam do pokoju mojego i Niall'a - tak chodzi o ten ukryty . Usiadłam na parapecie i płakałam . Mój chłopak jest w ciężkim stanie a mnie przy nim nie ma . Czemu ? Bo nie mogę dostać zasranej przepustki . Dan pewnie już u nich jest bo tylko ona dostała przepustkę ale ona miała być powrotem do domu na dwanaście godzin a nie do szpitala . Pamiętałam że jak Niall się denerwuje zawsze pali . Nie zabroniłam mu tego bo bym nie mogła . Nie na tym polega związek byśmy mówili co możemy i czego nie . Pamiętam też że zawsze je tu chowa , pod różową poduszką pod samym oknem . Wyciągnełam je z pod materiału i zapaliłam jedną . Kilka razy się zakrztusiłam ale poźniej było już dobrze . Spaliłam jedną , późnej następną aż dojechałam do pięciu . Mam nadzieję że chłopak nie będzie na mnie zły . Wstałam i spojrzałam jeszcze raz w okno . Robiło się ciemno a mnie nie ma przy blondynie . Nie mogę sobie tego wybaczyć że on może umiera a mnie nie ma . Wyszłam z pomieszczenia . Przed drzwiami stała Ellie z załorzonymi rękami na piersi do tego tupała jeszcze nogą . 
-Co tam robiłaś ? - spytała z grozą w głosie 
-Siedziałam - chciałam ją wyminąć ale mi tego uniemożliwiła . 
-Co tam robiłaś ?! - powtórzyła 
-No kurwa siedziałam a teraz daj mi przejść chce iść do swojego pokoju . - wydarłam się na nią i zrobiła mi miejsce by przejść . 
-O dwudziestej jedziemy do szpitala . Przygotuj się - nie odpowiedziałam jej na to co do mnie mówiła szłam do swojego pokoju . Usiadłam na łóżku i znowu poczułam że w moje oczy napływa słona ciecz . Nie chciałam się ciąć bo wiem że Niall mi obiecał że nie będzie to i ja nie mogę złamać danej obietnicy . Siedziałam tak aż nie przyszła po mnie El . 
-Chodź jedziemy do nich - podeszła do mnie i podała mi rękę wymuszając uśmiech ale wiem że był on ciepły w jej stosunku do mnie . Podałam jej rękę i wstałam . Ubrałyśmy się i wyszłyśmy do z domu kierując się do samochodu . Siedziałam przy oknie i podziwiałam jaką piękną mamy ziemę której tak bardzo nienawidziałam przez to co zrobiła chłopaką . Słyszłam  tylko jak Ellie mówiła do Katy że Dan i Jen są już na miejscu i czekają na nas . Zajechałyśmy na podjazd szpitalu . Strasznie się denerwowałam . Weszłyśmy do szpitala El trzymała mnie za rękę czułam że także się denerwuje . Katy podeszła do recepcji by spytać gdzie leżą chłopaki . Nie wiem co powiedziała do Ellie ale szłyśmy za nią . Weszłyśmy do windy , na instrukcji zauważyłam że Ellie wciska 4 czyli INTENSYWNA TERAPIA . Jeszcze bardziej się denerwowałam . 
Wyszłyśmy z windy i w dalszym ciągu kierowałyśmy się za pedagogami . Przystanełyśmy przy sali 80 . Za szyby widziałyśmy chłopaków którzy byli podłączeni do różnych aparatur . Płakać mi się chciało kiedy to widzaiałam .Nie uniknione że znowu zaczełam płakać . Eleanor również . A gdzie Pezz , Dan i Jen ? 
Tego nie wiem . Nikt z zasze czwórki nie widział . 
-Możemy do nich wejść ?- zapytałam z nutką nadziei w głosie . 
-Pójdę zapytać się lekarza . - Katy odpowiedziała mi i poszła do gabinetu . Stałyśmy tak z El i wpatrywałyśmy się chłopaków . Ręka Liama zaczeła się powoli poruszać . Lekko otworzył oczy . Sala była na tyle mała że widziałyśmy każdą ruszającą się rzecz. Szybko oderwałam sie od dziewczyny i pobiegłam do lekarza by go powiadomić że Liam się obudził . Wróciłam na miejsce . W między czasie zadzwoniłam jeszcze do Dan . Powiedziała że zaraz będzie . Lekarz pozwolił nam wejść do chłopaków . Przywitałam się z Liamem który nie był aż tak na siłach żeby cokolwiek mówić . Podeszłam do Niall'a .
Usiadłam przy nim i ścisnełam jego dłoń . Była zimna . Zawsze były ciepłe dziś zimne . Chłopak był cały w sińcach i miał podbite oko . Z żalem patrzyłam na niego . Chciałabym aby był teraz tu przy mnie i mnie mocno przytulił . Bardzo chciałbym aby był to koszmar , ale niestety tak nie jest .   Lekarz powiedział że musimy już iść . Ostatni raz pocałowałam jego zimne i popękane usta i wyszłam . Znowu płakałam . Wróciłyśmy do domu . Było w nim tak cicho jak nigdy od kiedy tu jestem . Poszłam do pokoju i  położyłam się na łóżko. Przytuliłam jeszcze koszulkę Niall'a która miała służyć mi jako piżama . Czułam jeszcze perfumy chłopaka . Znowu się rozpłakałam . Pewnie pomyślicie sobie że jestem moge beksą ale jakbyście byli na krawędzi która mówi o tym czy mój chłopak przeżyje też byście płakali . Nawet nie wiem kiedy , zasnełam . Śniły mi się okropne sny . Między innymi teki że Niall nie przeżył . Z płaczem obudziłam się . Chwyciłam się za głowę . Nie wiedziałam co się ze mną dzieje . Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki . Przemyłam twarz . Wróciłam do pokoju . El jeszcze spała no co ja gadam cały dom spał było po 4 . Usiadłam do łóżka do ręki wziełam telefon . Weszłam na facebooka i instagrama dawno tam nie zaglądałam . Posiedziałam tak do 7 . Aż w końcu Eleanor się obudziła.
-Dzień dobry . -powiedziałam z wymuszonym uśmiechem .
-Czy ja wiem czy taki dobry .
-Aż tak źle wyglądam
-Nie o to chodzi . Podziwiam cię nawet gdy jesteś smutna potrafisz pocieszyć . Kocham cię siostro .- wstała z swojego łóżka i usiadła się do mnie przytulając się .
-Oh ja ciebie też siostrzyczko . Damy sobie radę . Oni się obudzą prawda ?
-Tak na pewno moją dla kogo żyć . I my też . To jest najważniejsze - uśmiechneła się do mnie tym razem jak by wszystkie problemy znikneły . Wstałyśmy na śniadanie . O jedenastej miałyśmy jechać do chłopaków . Lima już wypoczoł i prawdo podobnie będzie w domu za trzy dni . Ubrałyśmy się i wyjechałyśmy z Katy do szpitala . Zabrał się z nami Justin . Pod szpitalem byliśmy puntulanie . Weszliśmy , znaczy ja wbiegłam oni poszli , pod sale. Od lekarza się dowiedziałam że Louis obudził się trzy godziny temu ale śpi a Niall jeszcze się nie obudził . Jako jedyny . Bo wszyscy się już obudzili oprócz mojego blondaska . Było mi trochę smutna że nie mogę go przytulić i czule pocałować .
Bardzo mi tego brakowało . Usiadłam przy nim i dotknełam jego ręki . Dzisiaj była ciepła . To chyba ma znaczyć że powoli do siebie wraca . Byliśmy w osobnej sali .
-Niall proszę obudź się wiem że mnie słyszysz . Ja ciebie tu potrzebuję . - po co ja to mówiłam . I tak wiem że mnie nie słyszy . Mówiłam ze łzami w oczach . Zaczełam wspominać te kilka dni za sobą spędzone . Nagle poczułam że jego ręka uścinała moją .
-Witaj księżniczko . - uśmiechnoł się jak by nigdy nic .